Pędzel dobrze znany praktycznie całej blogosferze. Od kilku miesięcy w mojej kosmetyczce. Ociągałam się z recenzją niesamowicie, szczególnie w ostatnie dni. Chyba wiecie, jak to jest mieć wolne :D
Na pierwszy rzut oka nie zachwyca. Gruby, masywny. Czy takim czymś można coś nałożyć, nie robiąc przy tym ogromnych plam?
W sumie to podoba mi się eko-design. Mój pędzel niestety ma jeszcze stary design, bo kupiłam go kilka miesięcy temu. Obecnie pędzle EcoTools mają jeszcze ładniejszy i przyjemniejszy dla oka wygląd.
Jest dość lekki, co moim zdaniem jest bardzo istotne. Bez problemu można go zabrać na wyjazd- polecam zachowanie etui, bo podczas podroży może się przydać. Przy normalnym, domowym użytkowaniu, jest zbędne.
Grubasek a całej okazałości ;)
Nigdy wczesnej nie miałam styczności z pędzlami tej marki. Nie wiedziałam, czego się spodziewać ale byłam dobrej myśli.
Włosie okazało się niesamowicie miękkie, nawet nie ma co porównywać do pędzli Lancrone, które używam od prawie 3 lat. Włosie w EcoTools jest syntetyczne (taklon) a w Lancrone- naturalne (różne, w zależności od pędzla).
Przez cały ten czas nie wypadł nawet jeden włosek. Nic się z nimi nie dzieje, nie łamią się. Dzielnie trzyma kształt.
Pędzel używałam od kwietnia, a tak wygląda obecnie :
Używam go tylko do nakładania bronzera, nie eksperymentowałam z innymi kosmetykami. Bardzo dobrze współpracuje z czekoladką Bourjois i innymi prasowanymi. Niestety nie posiadam żadnych kuleczek ani sypkich bronzerów. Myślę, że z kuleczkami mógłby być mały problem.
Ładnie rozprowadza bronzer na twarzy i co najważniejsze- precyzyjnie! Jeżeli chcę nałożyć odrobinę na koście policzkowe? No problem!
Nie ma mowy o nieestetycznych plamach. Pędzel nabiera odpowiednią ilość produktu.
Jestem bardzo zadowolona z tego pędzla. Nie żałuję ani trochę jego zakupu. Może cena nie zachęca, ale w promocji kosztuje mniej niż RT (ale w PL). Pamiętam, że nabyłam go za około 38 zł.
Świetny zakup! Grubasek skradł moje serce ;)
Może w mojej kosmetyczce jeszcze pojawią się inne pędzle EcoTools :)
Niestety moja wolność dobiega końca. Tak, to mogą być ostatnie wakacje w moim życiu. Od poniedziałku zaczynam pracę, ale tylko na miesiąc. Drugiego września idę odebrać wyniki egzaminu. A później, być może, czeka mnie praca. Dziewczyny! Korzystajcie z wakacji ile się da! ;)
Buziaki!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ecotools. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ecotools. Pokaż wszystkie posty
środa, 31 lipca 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Zakupy ostatnich tygodni!
W ciągu ostatnich tygodni całkiem sporo kosmetyków przybyło w mojej kosmetyczce. Dopiero uświadomiłam to sobie robiąc zdjęcia :D
Hmmm szkoda, że już nie mam nadzoru nad moimi finansami :P haha :D
Gotowe? Zaczynamy!
Lżejszy brat Healthy Mixa, mojego ulubieńca- Healthy Mix Serum. Kupiłam z myślą o lecie, ewentualnie wiośnie. Jednak pogoda nie zapowiada rychłego przybycia wiosny :D Także jeszcze będzie musiał troszkę poczekać :)
Jeszcze nie testowany, nie miziany. Dziewiczy :D
Małe zakupy z Sepho. Jumbo kredki w kolorze 06 i 07 oraz liner electro w kolorze 06 electro marine :)
Do tego dwa lakiery w kolorach tropical orange i cofee in NY.
Niestety bardzo rzadko tam zaglądam, strasznie nie jest mi to po drodze :/ Wolałabym Sepho na mieście :D
Długo polowałam na highlighter Catrice Prime and fine. Niestety w opolskim hebe ciągle są braki w szafie Catrice :/ Efekt jaki daje jest po prostu cudny :) Pięknie się mieni. Daje efekt tafli mrrrr :)
Również długo planowałam zakup grubaska z Ecotools. Skusiłam się na niego w promocji -20%. Niestety u mnie był jeszcze w starej szacie graficznej, ale dobre i to :D
W ciągu ostatnich miesięcy stopniowo zmieniam kosmetyki na inne, z bardziej przyjaznym składem. Rewolucja nie ominęła również antyperspirantu :) Klasyczne zmieniłam na Crystal z roztworem ałunu. Pięknie pachnie, chociaz nie wiem, czy to zapach granatu :D Już romansuję z nim jakiś czas, początki były trudne :D Kompletnie inaczej zachowuje się, niż inne antyperspiranty.
A tu jeszcze jeden nabytek z Hebe, zmywacz Essence. Ostatnio dość popularny na blogach. Pomarańczowy z Barbry Pro już już prawie sięga dna, znalazłam dla niego nowego następce.
Długo szukałam krem z Isany, oj bardzo długo i w wielu Rossach. Zapach nieziemski. Tyle radości za 5 zł :D
W moje łapki wpadła również woda różana. Używam już jakiś czas i myślę, że świetnie zastępuje tonik. Kolejny naturalny produkt, który już przypadł mi do gustu. Dobrze koi moją podrażnioną skórę.
I zbliżamy się do finishu :D
Uwielbiałam różowe serum do biustu z Eveline. Zużyłam wiele tub, jednak zapach zaczął mnie potwornie męczyć. Stał się bardzo nachalny i intensywny. Nie mogłam go dłużej wytrzymać. Postanowiłam zaopatrzyć się w inny specyfik. Padło na Bielednę i serię Sexy Look. Jakoś produkty tej firmy rzadko goszczą w mojej kosmetyczce. Od kilku lat byłam posiadaczką sporego biustu. Takie preparaty zawsze miałam pod ręką. W zeszłe wakacje schudłam ponad 14 kilogramów i właśnie tego typu kosmetyki pomogły mi w tym czasie. Nie zamierzam zrezygnować z dbania o biust :)
Do koszyka wpadła również pianka Venus, niezastąpiona od kilku lat :) Już po raz drugi o zapachu melona :)
W zeszłym roku czytałam kilka recenzji zwiększającego objętość szamponu żurawinowego z Barwy. Niestety jakoś nigdzie go nie było. Zapomniałam o nim a tu nagle znalazłam go w kosmetycznym, który często odwiedzam. Gapa :D Chyba, ze była jakaś nowa dostawa :P Bardzo polubiłam pokrzywowy, mam nadzieję, ze z tym będzie tak samo :)
I to by było na tyle. Starczy zakupów na jakiś czas :D Zdecydowanie!
Ja wracam do świętowania i zamierzam rozkoszować się resztkami wolnego czasu. Niestety jutro już o 5 pobudka. Buuuu :(
Pociesza mnie fakt, że kwiecien jest praktycznie moim ostatnim miesiącem szkoły. Jeszcze troszkę w czerwcu, ale to już będzie luz :D
Buziaki!
Hmmm szkoda, że już nie mam nadzoru nad moimi finansami :P haha :D
Gotowe? Zaczynamy!
Lżejszy brat Healthy Mixa, mojego ulubieńca- Healthy Mix Serum. Kupiłam z myślą o lecie, ewentualnie wiośnie. Jednak pogoda nie zapowiada rychłego przybycia wiosny :D Także jeszcze będzie musiał troszkę poczekać :)
Jeszcze nie testowany, nie miziany. Dziewiczy :D
Małe zakupy z Sepho. Jumbo kredki w kolorze 06 i 07 oraz liner electro w kolorze 06 electro marine :)
Do tego dwa lakiery w kolorach tropical orange i cofee in NY.
Niestety bardzo rzadko tam zaglądam, strasznie nie jest mi to po drodze :/ Wolałabym Sepho na mieście :D
Długo polowałam na highlighter Catrice Prime and fine. Niestety w opolskim hebe ciągle są braki w szafie Catrice :/ Efekt jaki daje jest po prostu cudny :) Pięknie się mieni. Daje efekt tafli mrrrr :)
Również długo planowałam zakup grubaska z Ecotools. Skusiłam się na niego w promocji -20%. Niestety u mnie był jeszcze w starej szacie graficznej, ale dobre i to :D
W ciągu ostatnich miesięcy stopniowo zmieniam kosmetyki na inne, z bardziej przyjaznym składem. Rewolucja nie ominęła również antyperspirantu :) Klasyczne zmieniłam na Crystal z roztworem ałunu. Pięknie pachnie, chociaz nie wiem, czy to zapach granatu :D Już romansuję z nim jakiś czas, początki były trudne :D Kompletnie inaczej zachowuje się, niż inne antyperspiranty.
A tu jeszcze jeden nabytek z Hebe, zmywacz Essence. Ostatnio dość popularny na blogach. Pomarańczowy z Barbry Pro już już prawie sięga dna, znalazłam dla niego nowego następce.
Długo szukałam krem z Isany, oj bardzo długo i w wielu Rossach. Zapach nieziemski. Tyle radości za 5 zł :D
W moje łapki wpadła również woda różana. Używam już jakiś czas i myślę, że świetnie zastępuje tonik. Kolejny naturalny produkt, który już przypadł mi do gustu. Dobrze koi moją podrażnioną skórę.
I zbliżamy się do finishu :D
Uwielbiałam różowe serum do biustu z Eveline. Zużyłam wiele tub, jednak zapach zaczął mnie potwornie męczyć. Stał się bardzo nachalny i intensywny. Nie mogłam go dłużej wytrzymać. Postanowiłam zaopatrzyć się w inny specyfik. Padło na Bielednę i serię Sexy Look. Jakoś produkty tej firmy rzadko goszczą w mojej kosmetyczce. Od kilku lat byłam posiadaczką sporego biustu. Takie preparaty zawsze miałam pod ręką. W zeszłe wakacje schudłam ponad 14 kilogramów i właśnie tego typu kosmetyki pomogły mi w tym czasie. Nie zamierzam zrezygnować z dbania o biust :)
Do koszyka wpadła również pianka Venus, niezastąpiona od kilku lat :) Już po raz drugi o zapachu melona :)
W zeszłym roku czytałam kilka recenzji zwiększającego objętość szamponu żurawinowego z Barwy. Niestety jakoś nigdzie go nie było. Zapomniałam o nim a tu nagle znalazłam go w kosmetycznym, który często odwiedzam. Gapa :D Chyba, ze była jakaś nowa dostawa :P Bardzo polubiłam pokrzywowy, mam nadzieję, ze z tym będzie tak samo :)
I to by było na tyle. Starczy zakupów na jakiś czas :D Zdecydowanie!
Ja wracam do świętowania i zamierzam rozkoszować się resztkami wolnego czasu. Niestety jutro już o 5 pobudka. Buuuu :(
Pociesza mnie fakt, że kwiecien jest praktycznie moim ostatnim miesiącem szkoły. Jeszcze troszkę w czerwcu, ale to już będzie luz :D
Buziaki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)









