piątek, 12 lipca 2013

Spóźnieni ulubieńcy czerwca oraz co nowego u Milky :)

Już dawno postanowiłam, że denkowych postów u mnie nie będzie. Dlaczego? Drażnią mnie zbieranie pustych opakowań. Wrrr. Ale zamiast chwalić się denkowymi wyczynami, pokaże Wam moich czerwcowych ulubieńców.
Przyznam, ze muszę dojść do wprawy z selekcją, bo jak zaraz zobaczycie- poszło mi dość kiepsko. Fakt, w czerwcu szczególnie upodobałam sobie te kosmetyki, ale powinnam wprowadzić ostrzejsze kryteria ;)
Zaczynam!


Na pierwszy ogień idą włosy. Gorące dni zmusiły mnie do spinania włosów, co rzadko robię. W ostatnich miesiącach pojawiło się u mnie sporo baby hair, które są troszkę nieposkromione. Po raz kolejny sięgnęłam po lakier od Avon z serii Naturals. Już niedługo napisze o nim więcej.
Nie mogło zabraknąć chwalonego wcześniej jedwabiu bez jedwabiu o GP (recenzja). Dalej jest niezastąpionym strażnikiem moich końcówek :)


Troszkę obszerna pielęgnacja :) Ostatnio chwalona woda różana, która była dla mnie totalnym zaskoczeniem. Chętnie ją stosuję po wieczornym demakijażu.
W okresie letnim do łask znowu powrócił poczciwy balsam brązujący od Dove. Daje naturalny efekt, a drobinki pięknie migoczą w słońcu :)
W użyciu nadał ałun, choć już kilka razy zdradziłam go z czekoladowym dezodorantem od Balei. Powoli musze myśleć o zakupie nowego opakowania.
Do zmywania makijażu używałam i nadał jeszcze używam dwufazówki od Vichy. Wiecie co? Pokochałam ją. Jeden z nielicznych, który nie wysusza skóry i nie podrażnia mi oczu. Cena niestety zaporowa, ale warto ;) Zwłaszcza, ze nie trzeba go wiele razy aplikować na wacik.
A teraz coś dla wrażliwców- krem Alterry. Przy zakupie strasznie się wahałam- w składzie alkohol- oj może być masakra. Nic bardziej mylnego. Używam codziennie, nawet pod makijaż!
Twarz myłam aloesowym żelem od GP. Uczucia jak na razie mieszane, dlatego wytrzymuję się z ostatecznym werdyktem :)


Do pielęgnacji na dokładkę- Love Me Green. Miodowy balsam oraz krem do rąk, który ultra szybko się wchłania :)


Latem zdecydowanie chętniej maluję paznokcie. Nie wiem czemu, ale już dawno to zauważyłam :) Delia Bioaktywne szkło całkiem pozytywnie mnie zaskoczył. Daje piękny mleczny kolor. mój jest w kolorze 04, beż z małą domieszką różu. Moja kolekcja GR w ciągu rok troszkę się powiększyła-wpadł również mleczak w kolorze  109. Piękny nudziak, niestety słabo kryjący. Do szlachetnego grona dołączyła letnia brzoskwinka z limitki Essence- Floral Grunge- dzięki Patrycji :). Ładnie błyszczy i trzyma się aż 4 dni na moich paznokciach. Zazwyczaj widze odpryski juz po 2 dniach.



Kolorówkę również się używało. Do łask po krótkiej przerwie powrócił Sugarbomb od Benefit. Mecze go w duecie z z rozświetlaczem Prime and fine od Catrice. Uwielbiam te migoczące drobinki :)
Troszkę przyłożyłam się do makijażu oczu- częściej zaczęłam używać korektora- Bourjois Healthy mix, bo innego nie mam :D W ruch poszła paletka Sleeka Oh so special oraz sławna Vanila od Miyo. Jakiś czas temu wróciłam do paletki do brwi Oriflame (po nieudanych przygodach z "tuszem" do brwi :D). Mocno napigmentowana a wosk ładnie ujarzmia brwi.



W ciągu ostatnich dni również troszkę się "wzbogaciłam"- w przeciwieństwo do mojego portfela :D
Olejki od Green Pharmacy chodziły za mną od jakiegoś czasu. Uległam i kupiłam wersję ze skrzypem polnym oraz papryką. Myślę, że przydałoby się im małe wzmocnienie ;)


Sztyft w 100% z czystego masła kakaowego. Pachnie obłędnie, chyba uzależniłam się od jego wąchania! :D Czekoladka <3
Już zdążyłam się z nim zaprzyjaźnić ;)


Już jakiś czas temu miałam wiśniowego Batiste. Na spotkaniu Justyna bardzo zachwalała wersję original. Faktycznie, zapach jest bardzo odświeżający :)
W ciągu ostatniego miesiąca moja cera zaczęła wariować- pojawia się sporo nieprzyjaciół, rozszerzone pory. Dlatego zdecydowałam się na zakup dość ciekawego toniku- z Neem od Himalay Herbals. Zakup dziwny, bo już od jakiegoś czasu nie używam kosmetyków do cery tłustej. Nie mam zamiaru katować cery nic dwa razy dziennie. Raz dziennie lub co dwa dni, żeby lekko podgoić istniejące zmiany.


I jest jajeczko Ebelin :) Na razie czeka na weekendowe testy. Zobaczymy, dlaczego Cię tak chwalą!


I woski Yankee Candle! <3 Same nowości, żadnego z tych zapachów jeszcze nie miałam :) Od lutego kocham się w YC i nic nie wskazuje na to, że am zamiar się odkochać :)

Suchy szampon Batiste, jajko Ebelin oraz woski YC kupiłam w Drogerii Cytrynowej :) Skorzystałam z pierwszego cytrynowego weekendu. Również na ten weekend Patrycja coś dla nas przygotowała- dostawa Paczkomaten za 6,50 przy zakupach z minimum 20 zł.


Kiedyś lubiłam Casting Creme Gloss od L'Oreal.Szykuje się farbowanie, może tak nie do końca, bo to nie trwała koloryzacja. Ciemny blond wychodzi jak co najmniej jasny brąz. Radzę uważać! Kiedyś kupiłam numerek 500 Jasny brąz i miałam prawie czarne włosy, mimo że trzymałam na włosach tyle, ile karze producent.
U mnie nigdy kolor się nie wypłukał po 28 myciach, trwało to zdecydowanie dłużej :) Dla mnie oczywiście jest to wielka zaleta tej koloryzacji. Chyba nie muszę wspominać o cudownym zapachu!


Zmykam do łóżka!
Buziaki!

13 komentarzy:

  1. Mam ten żel z GP ale też jeszcze sama nie wiem co o nim myśleć

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bardzo chwalę sobie Batiste, a woski muszę wypróbować, boję się, że się od nich uzależnię, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. mam ochote w koncu na jakas paletke ze Sleek

    OdpowiedzUsuń
  4. uwielbiam jedwab Green
    sporo fajnych nowości masz

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie denek też nie ma bo nienawidzę chomikowania pustych opakowań ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja lubię denka i od kilku miesięcy męczę Was swoimi. Mamy kilka wspólnych ulubieńców ;) do których dołączyły woski YC - ich zapachami delektuję się dopiero od czwartku ;p

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. Fajna jest :) Planuję powiększyć kolekcję :)

      Usuń
  8. Ostatni zamówiłam to jajeczko z Ebelin i już nie mogę się doczekać, kiedy przyjdzie. Poza tym bardzo mnie zainteresował żel do mycia twarzy z Green Pharmacy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do aloesowego mam wątpliwości, ale szałwiowy polecam z ręką na sercu!

      Usuń
  9. Uwielbiam olejki GP - teraz się czaję na ten z dodatkiem olejku arganowego, ale niestety olejki GP są dość trudno dostępne stacjonarnie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupiłam w małej drogerii. U nas w lokalnej sieciówce są, ale nie ma z olejkiem arganowym. Przez internet to się nie bardzo opłaca zamawiać, bo przesyłka droższa od samego produktu :D

      Usuń

Bardzo dziękuję za wszystkie Wasze komentarze. Każda opinia jest dla mnie ważna :)